|
|
Blog > Komentarze do wpisu
co robić?
Zaczynam po raz 10. Nie potrafię. Kasuję i wracam do początku. Nie umiem. A może o.. właśnie może tak. Nie, gówno, nic z tego nie będzie. Nie potrafię wydusić z siebie żadnego pozytywnego tekstu. Jak ma być pozytywnie to już nie umiem. Zarzuca się nam, że lejemy żółć i pomyje, że jesteśmy zbyt ogólne, że mamy siebie za nadludzi, że się sadzimy za bardzo a przecież jest jeszcze polska B i C i D. No to myślę sobie, przecież nie jestem totalnym kołkiem, spłodzę coś pozytywnego. Napiszę, cholera, napiszę o czymś miłym, podzielę się swoją radością. Zaczynam, nie kończę, kasuję. Chuj. Nie umiem. Umiem tylko negatywnie, z przekleństwami, ze słowem "dupa" na początku, w środku i ze dwa razy pod koniec. A tak chciałam nie wyjść znów na gbura. Przecież lubię ludzi jeśli nie są mendowaci, a i tym często pozwolę nasrać sobie na łeb. Przecież nie mam wrogów a nawet jak mam to idę się rozmówić i już nie mam. Przecież doceniam ludzi pozytywnych i z pasją. Przecież sama mam zainteresowania i hobby, które jednak wydają mi się bardziej intymne niż informacja jak oddaję stolec w pracy. Nie potrafię pozytywnie. Ale negatywnie też nie potrafię. A może po prostu jestem zmęczona. Poszłam dziś do fryzjera. Za płotem mam taki jeden salon. Matka z córką. Prowadzą sobie taki lokalny biznesik. Zasiadam w fotelu i już od pierwszych minut próbuję ubudować jakiś siarczysty wpis na ich temat. Córka łeb wyblondzony, tipsy na pazurach, mamuśka to samo, na fotelu York z wyczesanym kucem. Rozmowy o niczym. Gęby im się nie zamykają. "I tak całował, całował, całował. Nie!, Extra! I tak sobie spię, śpię, śpię..." Tak więc już od wejścia zaczynam notować. York, lokalna kołtuneria, treści rozmów, kolor włosów...Stop. Daję sobie na wstrzymanie. Tak nie można cały czas. Siedzę i myślę. Cholera ta dziewczyna jest szczęśliwa. Pracuje sobie spokojnie z matką we własnym domu, ma pieska, który jej sprawia radość, wyczesała łeb i dobrze wygląda, nie popierdala w korkach i nie chodzi na jakiejś korposmyczy, robi pazury, chowa dzieciaka. Po kiego się buzować faktem, że kołtun. Muszę dać ludziom i sobie spokój. Każdy robi jak uważa. Tylko czy z takim podejściem można dalej pisać Dziwkę? No bo jak nie o tym to o czym? Zatroskana (i jeszcze ten login taki sobie idiotyczny wymyśliłam) poniedziałek, 27 lutego 2012, kadaz
Komentarze
2012/02/27 09:41:39
A ja powtarzam wpis chyba sprzed tygodnia lub dwóch:
Czas na urlop !!! I to najlepiej dłuuugi :) 2012/02/27 09:42:06
o katarsis
i bardzo dobrze od jakiegoś czasu czytając twoje wpisy widzę coraz więcej frustracji a mniej dystansu daje się wyczuć dużo zmęczenia i wkurwienia dobrze ze i ty to zauważyłaś zdrowia i spokoju życze 2012/02/27 09:43:11
a ja własnie lubie te wszytkie: dupy, kurwy, chuje.. podoba mi sie to co piszesz i jak piszesz... mamy takie kmiotowo jakie mamy.
2012/02/27 10:12:26
Tak. Mamy w Polsce kmiotowo i kołtunowo w religijno- ojczyźnianym sosiku.Niecieprię tego kraju i jego zaściankowości.
Powinnam wyjechać daleko stąd. Próbowałam uciec na antypody, ale się nie udało.Kiedyś może napiszę.... Alex 2012/02/27 10:40:35
O, to ciekawe. wiesz, ja mam na co dzień ścieranie dwóch postaw względem świata i ludzi: jedna to "robią tak, to pewnie mają swoje powody" i "robią tak, bo nie wiedzą, a ja wiem". życzę tylko umiaru, nieodbicia się od drugiej ściany - bo jednak dobrostan na poziomie pantofelka też by cię nie jarał na dłuższą metę ani mnie.
A, widzę że Alex zawsze coś musi jebnąć jak piorun w rzodkiew ;-) swoją drogą ciekawe, co by cię frustrowało na antypodach, gdzie nie ma religii dominującej i zaścianowej Polski. Daję sobie rękę obciąć, że za rok klęłabyś na czym świat stoi na tamtejszą kołtunerię, fałszywość, sposób żywienia, dostępność alkoholu, wystrój mieszkań i coś z kangurami, ale jeszcze ne wiem co. 2012/02/27 10:50:12
a no widzisz donpepengo - tak. to właśnie to. Czyli normalka? Uff! o tym nie pomyślałam, że to jedna z wielu postaw. To cudnie. Nie muszę być ani czarna ani biała. Mogę być szara. I tu znów wracamy do punktu wyjścia i mojego odwiecznego zmartwienia. Że jestem nijaka. No wcale mnie to jednak nie pociesza.
Zatroskana 2012/02/27 10:57:28
w tej nijakości można znaleźć równowagę - normalność
Nie wszyscy muszą być grycankami dajcie już spokój robisz w korpo które cie wysysa ale bądź sobą i poza korpo rób to co lubisz polecam 2012/02/27 11:17:43
też robie w kopro, tez mam tego kurwa serdecznie dość, ale jestem za słaba, żeby cos z tym zrobić. Biadolę tylko co jakis czas Mojemu, jaka jetem beznadziejna. Najchętniej odeszłabym stąd i wyjechała w pizdu medytować..A pozytwne afirmacje w stylu "wszystko zależy od ciebie" " wystarczy chcieć" itp doprowadzają mnie do szczytu wkurwienia... dlatego fajnie, że piszecie swoją Dziwką, bez żadnch "poprawności", 'równowagi' i chuj wie, jakich jeszcze ceregieli.. bo to jest autentyczne.
2012/02/27 11:34:39
Na mnie też afirmacje działają jak płachta na byka: "rzuć wszystko, jedź medytować ","znajdź sobie hobby, pasję".Kurwa.Mam hobby i pasje tylko po paru miesiącach moje hobby i pasje też zaczynają mnie wpierdalać. Uczę sie japońskiego, szlifuję angielski, chociaż mówię już lepiej od większosci anglików, ćwiczę, utzymuję chałupę, kóra tylko dzięki temu wygląda lepiej od murzyńskiej chaty.
To jest jakieś chroniczne niezadowolenie ze wszystkiego, bo tak naprawdę to mam ochotę jechać w podróż dookoła śiwata, a nie napierdalać 8 godzin codziennie. Jak mnie dopadnie rak albo białaczka chciałabym być w jakimś ładnym miejscu a nie przed kompem w robocie.Dzisaj mam WKURWA.Nic miłego nie napiszę alex 2012/02/27 11:46:18
zrób z tego co ci pasuje pomysł na kasę
i po sprawie policz ile potrzebujesz żeby żyć ale nie z SUV-em i apartamentem w centrum wawy tylko jak człowiek i rób to co lubisz tak żeby cie było stać na rachunki z uśmiechem na ryju Mówi wam to były kopo szczur. BTW uczucie kiedy ostatniego dnia pracy wychodzisz ze szklanego wieżowca a na zewnątrz świeci słońce jest bezcenne polecam :) 2012/02/27 12:02:35
be_dandy, kiciuchna - skąd Wy wzięliście informacje na mój temat? bo chyba nie z Dziwki. Ja w korpo już dawno, dawno, dawno nie pracuję. O czym już też nie raz nie dwa nie trzy pisałam.
Zatroskana PS. Czym się zajmujesz be_dandy że tak bezczelnie spytam? 2012/02/27 12:13:29
@kiciu.chna rzygaj może wyrzygasz swoje frustracje i zbierzesz dupę do roboty bez gwarancji w postaci pensyjki :)
@ Alex wstawki o korpo nie były do ciebie były ogólne tak samo jak ty wole być anonimowy w pewnym stopniu zajmuję się paroma całkowicie różnymi dziedzinami od IT przez pokazywanie palcem po sprzedaż detaliczną tego co lubią prawie wszyscy nie mam 16 luksusowych samochodów i 8 domów ale tez nie mam kredytu we frankach bo już 10 lat temu mówiłem ze to debilizm po prostu klasa średnia niższa albo nawet niższa wyższa :) mam nadzieję że taki krótki rys ci wystarczy 2012/02/27 18:12:59
A ja dzisiaj po 4 miesiącach zobaczę męża. Będzie mi dane spędzić z nim wieczór od 19.45 do 8 rano i to w towarzystwie teściów, bo jego tata umiera właśnie na raka. Potem Luby posiedzi u rodziców dwa/trzy dni.
Mój ojciec dopiero co przeszedł udar mózgu. I wiecie co... i tak jedyne co czuję, to szczęście, że już wraca mój Luby. Że poza pogrzebami, problemami, bieganiną będę miała kilka romantycznych wieczorów, niezakończone rozmowy, nadrabianie całego tego czasu :) Nie potrafię być smutna - tj. chce mi się płakać, bo Kocham teścia niezmiernie... ale nie potrafię być dzisiaj smutna :) Chyba powinnam mieć wyrzuty sumienia. 2012/02/27 20:26:51
Myślę,że ten"wkurw"i rzucanie "dupami" to sposób odreagowania codziennych problemów,a nie sposób patrzenia na świat,w przeciwnym przypadku trudno byłoby od tego uciec,nawet na Antypody;))a co robić?na baardzo krótką metę polecam słodkie co-nieco albo chwileczkę zapomnienia...;)))
2012/02/27 20:35:38
ps. można jeszcze dodać "szukać dalej",ale może to zbyt pompatyczne..
2012/02/27 23:12:32
Zatroskana - no przecież umiesz, pewnie, że umiesz :)
w innej Twojej blogosferze jest przecież pozytywniej, bez "przecinków" i w tym uładzonym miejscu też potrafisz dotrzeć do sedna - uważam, że tamte Twoje teksty sa świetne. Co do Dziwki - będąc wierną czytaczką - od pewnego czasu namolnie nachodzi mnie myśl, że ta formuła w moim udczuciu powoli się wyczerpuje. Przejada się. Otwierając Dziwkę wiem, że będą bluzgi i odwieczne narzekania - niewiadomą pozostaje tylko przedmiot narzekania czy tym razem na Kościół, czy na kołtuństwo, czy na typy ludzkie? Odnoszę wrażenie, że jako autorki doszłyście do etapu węża zjadającego swój własny ogon. Wciąż i od nowa to samo: malkontenctwo rzeczywistości, ciągłe narzekania na wszystko co jest wokół. Mało tekstów bardzo osobistych, a jeśli już to szybko znikają z cyberprzestrzeni (jak chociażby tekst z osobistym wyznaniem o małżeńskim seksie z obowiązku). Dziwka powoli staje się dla mnie odgrzewanym kotletem, ale mimo wszystko zjadam każda kolejna serwowana przez Was porcję. :) |
Pomyśl jak połączyć cięty humor dziwki i nową aperspektywiczną postawę. Jedno nie wyklucza drugiego.
Pozdrawiam